Moc czerwieni

Pamiętam, jak w wieku 17 lat miałam fazę na czerwień. Miałam czerwony płaszcz, buty, długą spódnicę i bluzę z polaru. Całość dopełniały czerwone rajstopy :) Komplet kupiłam na bazarze pod pałacem i chodziłam dumna jak paw po szarej wtedy Warszawie :) Miłość do czerwieni trwała rok, potem zniknęła na wiele długich lat. Aż do momentu kiedy pojawiły się one... jej królowość trampek czerwony o nazwie Soris. Okazało się stara miłość do czerwieni nie zardzewiała i z czterech dostępnych kolorów tego modelu sneakersów, sięgnęłam instynktownie właśnie po czerwone.

Jest coś w tym, że dziecko w życiu kobiety przewartościowuje wszystko. Ja odczuwam to na każdym centymetrze mojego ciała i przestrzeni psychicznej. Już nie mam tyle energii co kiedyś, by biegać na obcasach przez cały dzień. Z resztą mam to gdzieś, wolę nosić trampki i spokojnie biegać za dzieckiem i cieszyć się czasem spędzonym razem. Zdecydowanie częściej stawiam na wygodne ubrania, miękkie materiały i sportowe zestawy. Dzięki temu oszczędzam sporo czasu rano na strojeniu się, i o wiele bardziej celebruję wielkie wyjścia, kiedy trzeba się odpicować ;) Ostatni rok był dla mnie trudny pod wieloma względami. Musiałam podjąć trudne decyzje zawodowe, pogodzić się z kilkoma porażkami, narysować nowy plan i znaleźć siłę by iść dalej. To niestety nie wpływało dobrze na to jak wyglądałam na zewnątrz. Ale kiedy już zrobiłam porządek w głowie, pojawiło się tam sporo miejsca na wykreowanie siebie na nowo. Czerwień pojawiła się znienacka i dodała mi sporo energii. Sneakersy Soris połączyłam z bordowymi spodniami i szarą bluzą Pepsi Cola. Ten zestaw jest dla mnie idealny na co dzień. Teraz za każdym razem kiedy patrzę w dół, moje buty aż krzyczą - Głowa do góry mała, masz tę moc :) 

Spodnie: Zara, Bluza: Stradivarius, Torebka: Membur, Sneakersy: Model Soris,  Styloskop.pl

Zdjęcia: Karolina Chudyba

Koszyk

Suma: 0.00 PLN