GDYBYM BRAŁA ŚLUB TERAZ

Fakty są takie, że mój ślub był bardzo skromny, tylko cywilny i w dziesięcioosobowym gronie. Plan był taki: Wchodzimy z ulicy tak jak stoimy, podpisujemy papiery, wychodzimy. Marzenia ściętej głowy... O naszym niecnym zamiarze dowiedzieli się rodzice i zaczęło się... Więc my, żeby nie wyjść na totalnych ignorantów musieliśmy jednak coś zorganizować w ramach naszego skromnego budżetu który wynosił jedyne dwa tysiące złotych. Tak , tak, dwa tysiące, nie dwanaście czy dwadzieścia. Kupiłam więc sukienkę w Reserved za 99 zł, ( chodziłam w niej potem przez kilka sezonów ) do tego szpiki w Aldo 359 zł. Mój narzeczony wbił się w swój gajer na specjalne okazje i byliśmy gotowi :) 


Moje inspiracje i moodboardy | Szpilki: Styloskop.pl

Bukiecik wykonała Pani Kazia z osiedlowej kwiaciarni w Wałbrzychu, teść zaoferował podwózkę do Urzędu Stanu Cywilnego swoim żółtym żelbetem :) Tak, do ślubu pojechałam żółtym dostawczakiem żelbetonu swojego teścia :)  na miejscu spotkaliśmy Pana Zenona z kilometrową kamerą, który zaoferował Nam swoje usługi z zakresu video. Melodia z syntezatora Casio zasygnalizowała, że oto nadchodzi wiekopomna chwila. Stanęliśmy przed urzędnikiem z Urzędu Stanu Cywilnego, ja z upierdzieloną za krótko grzywką, ( Piotr jak mnie zobaczył po powrocie od fryzjera, wykrztusił z siebie tylko trzy słowa: - Wyglądasz jak facet ) oraz mój przyszły małżonek ze spuchniętą twarzą z powodu zapalenia zęba, marzący by zamiast wódki, wlać w siebie syrop z Ketonalu. 

Cała ceremonia odbyła się w dość niespodziewanej dla Nas atmosferze powagi, więc kiedy przyszło Nam wypowiedzieć tych kilka magicznych słów, byliśmy wzruszeni i czuliśmy że w tej właśnie jednej chwili, w tej sukience za stówę, z tą grzywką i spuchniętą twarzą, staliśmy się jednością na całe życie. To było dziewięć lat temu a jak by ten dzień wyglądał dzisiaj? Nie oszukujmy się, jak każda kobieta zupełnie inaczej wyobrażałam sobie dzień Swojego ślubu. Miała być super szykowna suknia, misternie ułożona fryzura, piękny pałacyk i plener, miało być jak w bajce... Ale wiecie co? Od dziewięciu lat żyję jak w bajce. Jestem w bardzo szczęśliwym związku, układa Nam się, jesteśmy szczęśliwi i to jest najważniejsze. Mam taką taśmę ze ślubu, jakiej nie ma nikt, istny PRL. Okazuje się ,że w dniu ślubu nakręciliśmy przy okazji niezłą komedię :) Czasami puszczamy sobie DVD i śmiejemy się popijając wino. I choć przy okazji kolejnych ślubów koleżanek, zastanawiam się jak bym zorganizowała ten wyjątkowy dzień, gdybym wychodziła za mąż dzisiaj, to wiem, że nie zmieniłabym nic. Ale że przede mną jeszcze wznowienie przysięgi, to kto wie... może uczynimy z tej wariacji małą tradycję? :) 

Szpilki: Styloskop.pl


Szpilki: Styloskop.pl



Szpilki: Styloskop.pl


Koszyk

Suma: 0.00 PLN